Jeśli zarabiasz na swojej wiedzy, i chcesz usłyszeć jedną biznesową radę na ten rok, to dam Ci taką: zacznij dzielić się bezpłatnymi (porządnymi) treściami. I przesłuchaj tego krótkiego odcinka 🙂

Transkrypcja nagrania

Ktoś ostatnio zapytał mnie, gdzie się podziało moje intro – „to podcast dla tych, a nie dla tych…” Wydaje mi się, że wyrosłam z niego. Poza tym było bardzo drewniane, nagrywane w ogromnym stresie. Dziś chyba powiedziałabym coś innego. Jeszcze nie wiem, co bym powiedziała. Jak już sobie ułożę w głowie, w jaki sposób chciałabym, aby wyglądało, to obiecuję, drogi Słuchaczu, że je nagram i jako pierwszy się o tym dowiesz.

Dzisiaj będzie bardzo króciutko, odcinek solowy poświęcony Testowi Dwóch Tygodni. Zapraszam!

CZY TWOJA MARKA EKSPERCKA ZDAJE TEST DWÓCH TYGODNI?

Termin „test dwóch tygodni” narodził mi się w głowie jakiś czas temu. Na fali mody i moich obserwacji związanych z tzw. sprzedawaniem bez społeczności. Jestem przekonana, że się da. Bo jeśli jest wielu ekspertów w tej dziedzinie, to znaczy, że to wszystko da się zrobić.

Mój sposób jest trochę inny – ja nie wierzę w sprzedawanie bez społeczności. To znaczy: nie wierzę, że marka może być silna, jeśli nie ma wokół siebie społeczności. Żeby była jasność, społeczność nie jest tylko rozumiana przeze mnie w ten sposób, że masz grupę, w której jest 100 tys. ludzi. Twoja społeczność jest w newsletterze, może być skupiona wokół treści, które tworzysz. Nie musi być wcale duża, aby była responsywna i żeby była Twoją społecznością. Żeby to byli Twoi ludzie. Ale będę się upierać, że musi być.

Druga sprawa, bardzo ważna. Absolutnie nie chodzi mi o to, że trzeba się w nieskończoność doktoryzować, „wyćpać” każdą dostępną wiedzę i odkładać wejście ze swoją marką do świata na jeszcze chwilę, na jeszcze jeden kurs, na jeszcze jedne studia. Warto startować i dzielić się tym, co się ma na wejściu.

Marki pokazują swoją drogę, czyli sposób dojścia do pewnych rzeczy – to jest w porządku. Czyli nie wchodzisz cały na biało, mówiąc: mam 38 lat i 52 lata doświadczenia w danej branży, więc jestem ekspertem. Możesz być ekspertem/ekspertką, który/a uczy się na bieżąco i pokazuje tego efekty swoim odbiorcom. Nie chodzi o to, że nie możesz wyjść do ludzi ze swoją wiedzą, jeśli nie skończysz Sorbony. Możesz wyjść z każdą wiedzą.Jeśli wiesz coś więcej niż ja, dla mnie już jesteś osobą, od której mogę się czegoś nauczyć.

Ale tu jest pies pogrzebany: bo takie osoby wychodzą i zaczynają od tej drugiej strony – od której naprawdę nie polecam zaczynać. Najpierw tworzą kursy, produkty i czekają, że ktoś je kupi. Używają tych wszystkich sztuczek, jak sprzedawać bez społeczności i innych dziwnych rzeczy. Kiedy wchodzę na konta takich osób, ekspertów i ekspertek, widzę tylko informację o tym, co sprzedają: możesz się dowiedzieć różnych rzeczy z kursu X lub kursu Y, albo możesz pobrać e-booka.

A ja bardzo chciałabym się dowiedzieć, w jaki sposób ta osoba przekazuje wiedzę. Co ona wie? Zawsze mnie to zastanawia, dlaczego ktoś coś wie i nie chce się podzielić tą wiedzą.

DZIEL SIĘ SWOJĄ WIEDZĄ

Tutaj dochodzimy do wspomnianego testu dwóch tygodni. Jeżeli coś wiesz, to podziel się tym ze swoimi odbiorcami.

Spójrz, jak robią to najlepsi. Wynajdują sobie najlepszy sposób na przekazanie wiedzy. Jeden lepiej pisze, drugi lepiej mówi, trzeci fantastycznie wygląda na video – i te osoby dzielą się wiedzą za darmo. Mówię tutaj o blogach, podcastach, filmach, ale mogą być to też formy dzielenia się wiedzą na Instastories, jakieś cykle wiedzowe czy live’y. Jest mnóstwo możliwości dzielenia się wiedzą ze swoimi odbiorcami.

Marka zdaje ten test wtedy, kiedy mogę spędzić dwa tygodnie z jej bezpłatnymi treściami i codziennie odkrywam coś nowego. Kiedy przychodzi moment monetyzacji, otwarcia portfela, ludzie częściej wybierają znane im osoby, którym ufają i mają za ekspertów. A te decyzje podejmują na podstawie tych dwóch tygodni – oczywiście ten czas jest umowny, chodzi o to, że tych treści jest sporo. To nie jest jeden artykuł na blogu i jeden odcinek podcastu. Właśnie na tej podstawie ludzie podejmują decyzję, komu powierzą swoje pieniądze: od kogo kupią książkę/e-book, u kogo na kursie chcą się uczyć. 

DLACZEGO WARTO PODEJŚĆ DO TESTU DWÓCH TYGODNI?

Jest wiele powodów, dla których marka powinna zadać sobie trud podejścia do testu dwóch tygodni:

Szacunek do odbiorcy

Czyli uważam, że moi ludzie zasługują na dobre treści, także bezpłatne. Mnie to nie ujmuje, a moi ludzie, potencjalni klienci, mają prawo wcześniej dowiedzieć się, z kim mają do czynienia i nie musieć czytać jakiś zawiłych landingów. Landingi są ważne, ale nie mogą być jedynym punktem styku z moją marką. 

Rozwój i poszerzanie wiedzy

Kiedy dzielimy się wiedzą ekspercką, mamy okazję ją sobie poukładać. Sprawdzić, co wiemy, a czego jeszcze nie. Mamy okazję się rozwijać. W związku z tym, że jesteśmy w danym obrębie ekspertyzy, siłą rzeczy sięgamy po nowe treści, miejsca, źródła wiedzy – właśnie po to, żeby nasz blog czy podcast był coraz lepszy. Żeby dawało to naszym odbiorcom coraz większą, albo wciąż bardzo wysoką, wartość. 

Zbieranie feedbacku

Miejsce, które stworzyliśmy dla naszych odbiorców, żeby się dzielić z nimi wiedzą, jest idealne do zbierania feedbacku. Widzimy, jakie treści „żrą” i ich najbardziej interesują, z jakimi wchodzą w interakcję. Na przykład u mnie to maile. Nigdy nie sądziłam, że ktoś będzie je do mnie pisał, ale to robicie. To właśnie okazja do feedbacku: dany temat okazał się trudny i trzeba go pogłębić. 

Testowanie nowych pomysłów

Świetna okazja, żeby przetestować pomysły na produkty. Dzięki feedbackowi ze strony odbiorców w przypadku tych bezpłatnych treści, widzimy co tak naprawdę najbardziej ich interesuje i sprawia najwięcej trudności. Wtedy możemy zaproponować już płatny produkt. To bardzo fajny sposób, żeby zwalidować pewne pomysły. Jak mówi Joe z Przyjaciół: „What’s not to like?”

TWOJE TREŚCI PRACUJĄ NA CIEBIE

Jeśli ktoś jeszcze nie ma swojego miejsca w sieci, myślę, że warto znaleźć taki kanał komunikacji i spróbować zdać test dwóch tygodni. Gwarantuję, że solidne przyłożenie się do tworzenia treści daje ogromne efekty.

Jeśli w Twoim biznesie jest moment przestoju, podczas którego siedzisz i czekasz na klientów, a dzień pracy nie jest wypełniony po brzegi obsługą klientów i zarabianiem żywej gotówki, to właśnie może to ten moment należy wykorzystać – nie na jojczenie, jaki to świat jest niesprawiedliwy, jak to się wszystko ciężko odbywa i nikt nie chce kupować. Można ten moment, kiedy jeszcze nie ma ludzi w Waszym biznesie, wykorzystać, żeby tworzyć porządne treści. Takie, które będą na was pracowały w przyszłości. Treści przeważnie się nie dezaktualizują, a nawet jeśli tak, to jest wspaniała okazja, żeby dać jej nowe życie. Później nie będzie na to czasu.

Gdy jest bardzo dużo pracy, to czasu na to tworzenie – na taką wspaniałą pracę twórczą – jest znacznie mniej. Żeby wtedy nie żałować, że kiedy był na to czas, to nie próbowaliście tworzyć porządnych, angażujących treści dla odbiorców.

Tyle. Nie ma tu większej filozofii.

Test dwóch tygodni Twoja marka ekspercka zdaje wtedy, kiedy odbiorca może spędzić z Twoimi bezpłatnymi treściami dwa tygodnie i codziennie odkrywa coś nowego.

Dziękuję za wysłuchanie tego odcinka. Jest taka sprawa: jeśli uważasz, że ten podcast wnosi coś w Twoje biznesowe życie, to bardzo Cię proszę, abyś powiedział/a o nim chociaż jednej osobie. Będę wtedy naprawdę szczęśliwa, a społeczność Marki testowane na ludziach się powiększy, a to jest wspaniała społeczność. Tu nikt nie chodzi smutny i osowiały, bo każdy wie, że małe marki mogą mieć wielkie strategie.