Jak przeprowadzić audyt marki? Jak przeprowadzić analizę SWOT? Jakie pytania zadać, aby zbadać kondycję swojej marki?

Najpierw powstał post blogowy i pdf z pytaniami do pracy samodzielnej.
W tym odcinku podcastu omawiam szczegółowo każde pytanie z tego mini-narzędziownika.
Pobierzesz go bezpośrednio tutaj.

Transkrypcja nagrania

Pod koniec roku pojawił się na moim blogu wpis o tym, jak przeprowadzić samodzielnie taki audyt. Dostałam wiele podziękowań – również dziękuję, że ten materiał się podobał, ale dostałam też wiele pytań do ćwiczeń. Dlatego postanowiłam nagrać odcinek, w którym przejdę cały ten audytowy narzędziownik i pokażę Ci o co, i po co, sugeruję w nim zapytać siebie samego.

CO TO JEST AUDYT MARKI?

To szczegółowa analiza pokazująca, jakie Twoja marka obecnie osiąga wyniki w porównaniu z wyznaczonymi celami. Następnie, to jest szerokie spojrzenie na pewną perspektywę, aby sprawdzić, w jakim miejscu rynku jesteś, czy w pełni wykorzystujesz swój potencjał. I najważniejsze: czy w pełni rozumiesz potrzeby odbiorców i w jaki sposób się z nimi komunikujesz.

Dla tych, którzy zupełnie startują to bardzo dobry moment, żeby przyjrzeć się swoim zasobom, rynkowi, konkurencji, szansom i zagrożeniom.

Tak, moi drodzy, to brzmi jak stara dobra analiza SWOT i używamy jej ciągle. Tzn. ja używam.

To jest bardzo dobre narzędzie. Zawsze ciekawi mnie to, że wszyscy je znają, ale kiedy przychodzi co do czego, to okazuje się, że niewiele osób przeprowadziło taką rzetelną analizę w swoim biznesie.

NA CZYM POLEGA ANALIZA SWOT?

Dla tych, którzy nie wiedzą, albo wiedzą, ale jeszcze tego nie zrobili (może to będzie motywator do tego, żeby jednak ją rozpisać) – analiza SWOT jest o tym, co jest wewnątrz i na zewnątrz Twojego biznesu.

To, co jest wewnątrz:

  • Twoje silne strony

To są wszystkie Twoje zasoby, np. unikalna receptura, znajomość trzech języków obcych, dodatkowego programu graficznego, wszelkie certyfikaty, napisana książka, znajomość branży i ludzi z branży. To wszystko, co masz cennego oraz możesz wnieść do swojego biznesu i wykorzystać.

  • Twoje słabe strony

Tu będzie trochę smutniej, ale w tej prawdzie też trzeba stanąć. Może masz małą bazę mailingową, może słabe zasięgi, może trawi Cię strach przed nagrywaniem i pokazywaniem się publicznie, może brak Ci doświadczenia albo wykształcenia. Przez wykształcenie mam tutaj na myśli nie wykształcenie takie szkolno-uniwersyteckie tylko raczej brak umiejętności w danej dziedzinie, gdzie widzisz pewną lukę i czujesz, że powinno się zdobyć tę nową umiejętność.

Wiem, że przyznanie się przed sobą do słabych stron nie jest przyjemne, jest przykre, ale nie da się inaczej, żeby ruszyć z miejsca.

To, co jest na zewnątrz:

Czyli nie mówimy już o nas i naszych zasobach, tylko mówimy o rynku. O otoczeniu, w jakim przyszło nam funkcjonować.

  • Szanse

Szansą może być np. nurt bio-eko albo zwrot w kierunku ludzkiej strony biznesu. Nagle to wszystko, co Tobie wydawało się słabą stroną, może się okazać Twoim ogromnym atutem, bo np. kiedy działasz w pojedynkę, masz maszynkę do produkcji kopert w dużym pokoju i wydaje Ci się, że to jest strasznie obciachowe i masz kompleksy w stosunku do osób, które działają na większą skalę, a nie powinno tak być. Jest to szansa, jeżeli pomyślisz o tym przez pryzmat nurtu human to human, czyli że ludzie kupują od ludzi i ta ludzka strona biznesu jest często decydującym elementem o zakupie.

  • Zagrożenia

Tutaj bardzo krytycznie trzeba przyjrzeć się rynkowi. Jak dużo osób robi to co Ty, czy klienci są gotowi na Twój produkt albo usługę. To oczywiście może też być szansą, bo możemy wtedy wykorzystać szansę do edukacji klientów, ale jest też zagrożeniem dlatego, że trzeba się przebić – ludzie raczej nie kupią czegoś, czego nie znają. Ogólnie sprawdzamy czy aktualne status quo na rynku sprzyja, czy nie sprzyja Twoim planom.

Scenariusze po przygotowaniu SWOT-u są dwa.

Załamanie – albo zdziwienie, że w sumie nie jest ze mną tak najgorzej, w zasadzie to mam całkiem fajne zasoby. Obie reakcje są okej. Uważam, że nawet najgorsza wiadomość jest wiadomością, od której można się odbić, można wtedy zacząć budować wszystko od nowa.

Kiedy zaczynam pracować z nową marką, która na rynku już jakoś funkcjonuje, lepiej lub gorzej, tutaj sprawdzam kilka kluczowych obszarów:

I: STRATEGIA MARKI

  1. Czy jest strategia?
  2. Czy są zdefiniowane podstawowe elementy?
  3. Czy jest określona grupa docelowa?
  4. Czy jest tożsamość, misja, wizja?
  5. Czy są wyodrębnione wartości marki?

II: IDENTYFIKACJA WIZUALNA

  1. Czy wszystkie elementy są spójne?
  2. Jakie elementy są, a jakich nie ma?
  3. Czy identyfikacja w ogóle jest spójna, czy odpowiada strategii marki?

Często jest tak, że wszystko jest pięknie i ładnie, ale nijak to się ma do strategii marki. Te kolory, ta identyfikacja w ogóle nie pasuje, a czasami wręcz sugeruje zupełnie co innego, niż chcemy.

III: KOMUNIKACJA MARKI

Tu zazwyczaj zaczyna się cała zabawa, bo strategia to jedno, a umiejętność zakomunikowania tego drugie. W tym punkcie zawsze sprawdzam, czy są wyznaczone długo i krótkofalowe cele komunikacyjne.

  1. Czy wiesz, co i komu chcesz powiedzieć?
  2. Czy masz ustalone kanały, którymi chcesz komunikować?

Są różne szkoły. Najnowsza mówi, że warto być wszędzie. Ja mówię, że warto zacząć tam, gdzie Twoi klienci są najliczniej i zrobić to porządnie, niż być wszędzie byle jak. A później stopniowo dodawać kolejne kanały komunikacji i docelowo być wszędzie. Jednak metodą małych kroków.

IV: WDROŻENIE

Najważniejsze: sprawdzam, czy działasz.

  • Czy działasz regularnie?
  • Czy masz jakiś plan na to działanie?

Nawet najwspanialszy strateg, doradca nie pomoże, jeśli raz na dwa tygodnie wrzucasz post na Facebooku i dziwisz się, że masz małe zasięgi.

Okej, ale o tym kiedy indziej. Teraz chcę przejść do tych pytań z PDF-a.

Jeśli w tym punkcie zamarzyło Ci się przejść te pytania razem ze mną, to w notatkach do odcinka znajdziesz PDF. Ściągnij go sobie i możemy wtedy przejść przez wszystkie pytania razem.

PYTANIA OGÓLNE/OKOŁOBIZNESOWE

One mogą się wydawać czasami bez związku ze strategią marki, ale spokojnie – dla mnie to są bardzo cenne informacje. Zaraz wyjaśnię, po co są.

Pierwsze pytanie, jakie zawsze zadaję ludziom, z którymi pracuję to:

Na czym zarabiasz i jaki jest core Twojego biznesu?

I pomocnicze pytanie:

Jakie są Twoje główne produkty i usługi?

Wydawałoby się, że jeśli ktoś prowadzi firmę to wie, co ma i czym handluje, na czym zarabia. Tu następuje zdziwienie, bo naprawdę niewielki procent to wie. Nie mówię tylko o ludziach, którzy zaczynają. Mówię o całkiem prężnych i znanych w sieci biznesach.

Często jest tak, że zarabia się na jednym, a komunikuje się drugie. Albo bardzo dużo energii poświęca się promowaniu czegoś, co się w ogóle nie sprzedaje i co nie ma potencjału biznesowego. Co więcej w ogóle nie jest spójne z jakąś strategią, ale ktoś kiedyś uparł się na promowanie czegoś, być może na zasadzie „udowodnię, że się da”, a czasami sprzedaje się coś, czego w ogóle nawet nie ma w ofercie. Z tego się żyje, a działania wizerunkowe opiera się zupełnie na innych produktach.

To jest właśnie ten chaos, z którym później trzeba coś zrobić. Nie dziwcie się, że to pytanie pada, bo jest naprawdę ważne. Bardzo często coś, co się sprzedaje najlepiej, wcale nie jest rentowne. Stosunek ilości pracy włożony w stworzenie lub wykonanie danej usługi czy produktu jest niewspółmierny do tego, co dostajemy w zamian. To są ważne pytania i trzeba sobie odpowiedzieć na nie zgodnie z prawdą.

Jaki jest stopień wykorzystania Twojego potencjału biznesowego?

To nie jest wygodne pytanie, zdaję sobie z tego sprawę, ale to też jest czas, żeby stanąć w prawdzie. Czasem musimy sobie przyznać, że: okej, jesteśmy po prostu za leniwi, bo za rzadko postujemy, nie promujemy, nie nagrywamy, nie piszemy, nie działamy – ale bardzo często nie wykorzystujemy swojego potencjału, bo go po prostu nie dostrzegliśmy i nie doceniliśmy wystarczająco.

Wiemy, że jesteśmy copywriterem, który zna cztery języki obce, ale nikt poza nami tego nie wie. Potencjał jest ogromny, ale w związku z tym, że nikt nie wie, że mógłby nam zlecić napisanie tekstów w kilku językach, to się nie dzieje. Dla mnie to jest równoznaczne z marnowaniem pewnego potencjału. Po to się robi analizę SWOT przed zadaniem sobie tych pytań, żeby już wiedzieć, na czym się stoi.

Jaki jest stopień satysfakcji z relacji: wysiłek-wynagrodzenie?

To jest też bardzo ważne, bo nie będę nigdy zachęcać do prowadzenia biznesu, który się nie opłaca. Jeżeli wkładamy w coś bardzo dużo serca, a nie czujemy, że jesteśmy dobrze wynagradzani, albo czujemy, że jesteśmy za tani versus konkurencja, albo w ogóle za tani versus nasze oczekiwania – trzeba sobie określić ten punkt, w jakim jesteśmy. Nie dołować się tylko określić, gdzie jesteśmy i można sobie od razu wybiec w przyszłość w głowie i pomyśleć, gdzie chciałoby się być. Określając stopień satysfakcji automatycznie wyznaczamy sobie też ten sufit finansowy.

Z czym się mierzysz? Co jest Twoim największym problemem biznesowym?

Pytanie wydaje się bardzo ogólne i proste, ale nie jest proste. Po analizie SWOT powinno być łatwiej odpowiedzieć na to pytanie, ale wymaga to trochę zastanowienia. Być może Twoim problemem są słabe zasięgi, brak umiejętności, strach, może wstyd lub porównywanie się z większymi i to Cię paraliżuje. Na Twoim miejscu stanęłabym w prawdzie i przemyślała, co tak naprawdę Cię hamuje, co jest takim wyzwaniem, które mogłoby przyczynić się do zmiany tej sytuacji.

Czy Twoja marka jest rozpoznawalna?

Są różne definicje słowa „rozpoznawalna”. Według mnie marka jest rozpoznawalna wtedy, kiedy polecają mnie ludzie, których nie znam osobiście, bezpośrednio. To są wszyscy Ci, do których dotarłam przekazem i mówią o mnie innym w taki sposób, jaki sobie wymyśliłam.

Żeby była jasność: tutaj nie chcę powiedzieć, że w żadnym razie nie bierzemy pod uwagę znajomych. Oczywiście z tych poleceń i poleceń ich znajomych mamy pracę – wiadomo, to jest bardzo cenne. Jednak dla mnie polecenie przez moją znajomą w jakiejś zaprzyjaźnionej grupie nie świadczy o tym, że jestem sławna. Nie świadczy o tym, że moja marka jest rozpoznawalna. Ale jeśli gdzieś ktoś poleca mnie, np. do prowadzenia zajęć na uczelni tylko na podstawie mojej działalności w sieci, tzn. zetknął się z moim blogiem, przeczytał gdzieś moją wypowiedź ekspercką lub przesłuchał mój podcast – to dla mnie to oznaka tego, że moja marka jest rozpoznawalna. Oczywiście dziękujemy wszystkim znajomym i krewnym królika, bo dzięki poleceniom mamy zlecenia, ale to nie jest kryterium rozpoznawalności.

W którym miejscu kategorii jesteś w skali 1-10?

Czyli jest sobie jakaś kategoria, przykładowo „wirtualne asystentki” i trzeba określić, kto jest na szczycie tej kategorii, kto jest w TOP 3 i uplasować się gdzieś na tej osi. Tu warto zapytać kogoś w miarę bezstronnego, co o tym sądzi, żeby pomógł odpowiedzieć na to pytanie.

PYTANIA O BIZNES

Czy potrafisz jednym zdaniem określić, czym się zajmujesz?

Jeżeli nie potrafisz, to nie ma dramatu, ale dla mnie to pytanie, które sprawdza, czy mam do czynienia z kimś świadomym swojego biznesu i marki, czy z kimś, kto działa po omacku. Moim zdaniem, jeśli ktoś nie potrafi jednym zdaniem powiedzieć, czym się zajmuje to albo nie miał okazji do formułowania/wypowiadania tego zdania, albo się nad tym nie zastanawiał.

Co rozumiem przez okazję? Nie mówię tu o spotkaniach networkingowych, biznesowych, gdzie jak nie potrafisz jednym, dwoma zdaniami określić, co robisz, to sorry. Mówię o takich miejscach, jak np. fanpage, Twoja strona internetowa, gdzie wchodzą ludzie, którzy chcieliby, żebyś ułatwił im pracę, zaoszczędził trochę czasu i w bardzo szybki sposób (bo oni nie mają czasu na to, żeby poświęcić Ci pół dnia) w krótkich żołnierskich słowach powiedział, z czym mają do czynienia. Jeśli nie potrafisz, to coś tutaj nie zadziałało. Mówię oczywiście o osobach, które już jakiś czas prowadzą biznes. Nie mówię o osobach, które totalnie zaczynają.

Kim są Twoi główni konkurenci?

O ile z wymienieniem konkurencji raczej nie ma problemu, o tyle takie pytanie pomocnicze ode mnie już sprawia trudność. Mianowicie:

Czego od Twoich konkurentów może nauczyć się Twój klient?

Czyli co Twoja konkurencja daje Twojemu klientowi. To jakby spojrzeć z perspektywy nie Twojej, czyli Twój biznes versus tamten biznes, tylko jakbyś Ty był Waszym klientem – to co widzisz wartościowego w tym konkurencyjnym biznesie? Czego Ty możesz się nauczyć od tego biznesu i co z tego biznesu konkurencyjnego bierzesz dla siebie?

Tu musimy się zatrzymać, bo Wardaszka na pewno nie zachęca do tego, żeby kogoś kopiować, ale zachęcam do tego, żeby z ciekawością, wchodząc w buty Waszego wspólnego klienta spojrzeć na konkurencję. Ty jako przedsiębiorca sprawdź sobie, czy nie mógłbyś wziąć ze sposobu działania konkurencji czegoś, czego nie masz. Być może mógłbyś wziąć pewność siebie, którą ma Twój konkurent, a Ty jej nie masz. Myślę, że to już jest bardzo ciekawa rzecz, którą można sobie zabrać z tej obserwacji.

Jeśli miałeś/aś plan na 2019 rok, podaj procent jego realizacji.

Czyli ile udało Ci się zrealizować w tym roku? Czy coś innego po drodze się zadziało, że ten plan nie został zrealizowany?

Wymień sukcesy 2019 roku i powiedz, co Twoim zdaniem przyczyniło się do ich osiągnięcia.

Czyli co takiego się zadziało, co takiego Ty konkretnie zrobiłeś/aś, w tym kierunku, że masz sukces.

Dokładnie to samo robimy z porażkami, analizujemy co miało wpływ, że dane założenia nie zostały zrealizowane, albo dane plany, aktywności stały się porażkami. To już nawet nie jest kwestia nie realizacji planów, ale czegoś co się po prostu nie udało.

Tutaj moja mała uwaga. To są zarówno rzeczy wewnątrz nas, jak i na zewnątrz. Czyli z jednej strony ktoś założył sobie, że napisze 220 postów blogowych w ciągu roku, ale mu się nie chciało i tego nie zrobił. Z drugiej strony ktoś mógłby chcieć wprowadzić nowy produkt, ale zmieniło się prawo i np. nie można wprowadzić batoników ze względu na wysoką zawartość cukru, a aktualne prawo stanowi, że cukru może być 5 g/100 g batonika. To są rzeczy niezależne i to też trzeba umieć oddzielić. Kiedy zadziały się rzeczy, które były ode mnie zależne, a które wynikają z otoczenia biznesowego, bo to też jest ważne w kontekście planowania nowych aktywności.

PYTANIA O STRATEGIĘ MARKI

Określ wartości Twojej marki. Czy je znasz?

Jeżeli nie wiecie, jak to zrobić i na czym to polega, zachęcam do przesłuchania 12. odcinka z udziałem Dominika Juszczyka, który ma wyraziste i dokładnie określone wartości życiowe, które w jego przypadku w idealny sposób przekładają się na jego markę osobistą. Jestem pewna, że niektórym w ogóle odmieni to sposób myślenia o marce i biznesie.

Po co się to określa?

Marki budowane na wartościach budzą emocje, pozwalają budować relacje z odbiorcą, sprawiają, że ktoś po tej drugiej stronie może się zidentyfikować z Waszą marką i produktem/usługą, bo czuje gdzieś podskórnie, że jest Wam po drodze. Moim zdaniem dla małych firm to jest absolutna podstawa, a niewykorzystanie tego potencjału, że jako właściciel małej firmy jesteś blisko swoich odbiorców, to już jest biznesowy grzech.

Jaka jest misja Twojej firmy?

Bardzo często misja i wizja występują przy strategiach marki razem. Ja bardzo wyraźnie je oddzielam dlatego, że znacznie łatwiej jest je określić, jeśli są od siebie oddzielone.

Jak ja rozumiem misję mojej firmy?

Mówię klientom w ten sposób:

  • W jaki sposób Twoja marka może odmienić świat odbiorcy?
  • W jaki sposób Ty sprawisz, że jego życie będzie lepsze?

Brzmi to bardzo górnolotnie, ale musi tak brzmieć. Dlatego że tak na prawdę po pierwsze życie to suma drobnych rzeczy, a po drugie wielkie marki nie boją się wielkich słów, więc jeśli tylko za wielkimi słowami idą czyny, to wszystko jest w porządku – jesteśmy w domu.

Jakie trzy rzeczy wpiszesz do swojego DNA?

Na ten temat nie chciałabym się rozwodzić w tym odcinku – jest znacznie bardziej rozbudowany i wymagający odrębnego odcinka, i taki nagram.

Czy znasz opinie o swojej marce?

O tym już mówiłam przy biznesie – czy wiesz, co o Tobie mówią na mieście? O to możesz przykładowo zapytać znajomych. Śledzę wzmianki o mnie i mojej aktywności w sieci, dzięki temu wiem, co mówią o mnie ludzie. Bardzo do tego zachęcam. Ja korzystam z BRAND24.

Czy wiesz, co odróżnia Cię od Twoich konkurentów?

To jest pytanie o wyróżniki i też będę o tym mówić przy okazji odcinka o DNA.

PYTANIA O IDENTYFIKACJĘ WIZUALNĄ

Jak oceniasz spójność wizualną we wszystkich swoich kanałach komunikacji?

To jest bardzo ciekawe, bo kiedy zabieramy się z klientami do tego, by już to zrobić, nagle widzimy te same rzeczy – tzn. to nie jest rocket science, że przyszła strateżka i coś zobaczyła. Tylko jeśli chodzi o spójność wizualną, to bardzo szybko jesteśmy w stanie ocenić, czy to jest w porządku czy nie. Kiedy zaczynamy drążyć temat, klienci sami widzą, że coś jest nie tak, więc myślę, że ten punkt nie przyniesie Ci specjalnie problemów. Tylko jest jedno „ale” – trzeba to zrobić.

Jakie są kolory Twojej marki?

Wiem, że mówi się, że trzeba mieć dobry content, że zacznij robić, a o kolory pomartwisz się później. Okej. Też już to mówiłam 100 razy – jestem za tym, żeby o wspaniałe logo i super extra profesjonalną identyfikację wizualną pomartwić się później, ale od czegoś trzeba zacząć i w jakiś sposób trzeba się wyróżnić. Sami wiecie, jak to jest, jak scrollujecie Facebooka i widzicie mnóstwo takich samych treści. Mówię o ich wizualnym aspekcie.

Wyróżnienie się, jakaś pewna spójność, jest Twoją szansą na to, żeby: po pierwsze zostać zauważonym, a po drugie zapamiętanym. Jeżeli co chwilę odbiorcy będzie się wyświetlać inny kolor związany z Tobą, Twoją marką i treściami, to będzie musiał włożyć bardzo dużo wysiłku w to, żeby Cię zauważyć i zapamiętać. Zgadnij, jaki jest efekt.

Czy masz logo?

Tu możesz odpowiedzieć, że nie i to jest w porządku, bo uważam, że wcale nie musisz go mieć. Jeśli masz markę ekspercką, jeśli budujesz markę osobistą, wcale niekoniecznie musisz mieć logo, choć oczywiście możesz je mieć.

Pytam dlatego, że są biznesy, gdzie rekomendowałabym posiadanie logotypu, więc tu nie o to chodzi, że musisz mieć, ale jeśli nie masz, to ja bym chciała wiedzieć, że to jest spowodowane czymś konkretnym, jakąś przesłanką, z którą bym się zgodziła.

Czy identyfikacja wizualna jest odzwierciedleniem strategii marki?

Przykładowo żółty, kanarkowy, ciepły i optymistyczny kolor może nie do końca będzie dobrym wyborem dla Twojego zakładu pogrzebowego. Chyba że to A.S. Bytom i taka identyfikacja wynika bezpośrednio ze strategii marki. Wtedy można, a nawet trzeba. I o tym jest ten punkt.

Czego brakuje wizualnej stronie Twojej marki?

Tu trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie, czy może cover foto, czy coś może trzeba zmienić na stronie. Taki przegląd czego brakuje, co widzę – zapisać i zmienić.

PYTANIA O KOMUNIKACJĘ

Czy masz ustalone długofalowe cele komunikacji?

To jest bardzo, bardzo ważne. Jakiś czas temu napisałam o tym post, bo mam poczucie, że strategia komunikacji to taka brzydsza siostra Kopciuszka. Serio.

Nikt jej nie kocha i każdy skupia się na strategii marki, szuka wyróżników, określa DNA – to jest piękne, oczywiście, i ja to kocham robić. Ale pomostem pomiędzy tym, co potem przynosi efekty, a tym, co sobie pogrzebiemy w strategii, jest właśnie komunikacja. To, co sobie wymyślimy i odkryliśmy w sobie, musimy światu przekazać. Wiem, że są ludzie, którzy gadają tylko po to, żeby sobie gadać, ale zdecydowanie wolę ludzi, którzy mówią po coś, czyli chcą przekazać coś konkretnego.

Długofalowe cele komunikacji to jest to wszystko, co chcielibyśmy osiągnąć w jakiejś dłuższej perspektywie czasu. Czyli za dwa lub trzy lata, gdy ktoś zapyta o moją markę, to bym bardzo chciała, żeby powiedzieli o mnie dokładnie to, co dzisiaj komunikuję. Czyli mądre i zrównoważone strategie marki dla małych biznesów = Wardaszka.com. Dziękuję, pozdrawiam – zdzwonimy się.

Czy masz określone krótkofalowe cele komunikacji?

Wszystko to, co trzeba wdrożyć na już – czyli ustalamy co i komu chcemy powiedzieć. O naszej marce, wartościach, misji i wizji, o tym, co chcemy zrobić jutro, co nas bawi i śmieszy. Czyli taka codzienna komunikacja z naszymi odbiorcami. Przykład celu krótkofalowego to otworzyć blog i napisać 10 wpisów na tematy, które są spójne i realizują ten większy cel, długofalowy.

Zatem, żeby zrealizować mój cel długofalowy, otwierając blog, ja osobiście nie mogłabym pisać o wkrętarkach, śrubkach i zarządzaniu sobą w czasie, tylko muszę pisać o tym, co interesuje moją grupę docelową, o tym, co ja chcę jej przekazać, aby cel długofalowy został zrealizowany w założonym czasie.

Czy komunikacja w poszczególnych kanałach jest spójna?

Chodzi o to, żeby się przyjrzeć, czy w poszczególnych kanałach jesteśmy ciągle tą samą osobą, marką. Mimo że oczywiście każdy kanał komunikacji ma swoją specyfikę, ale wiecie – dalej pilnujemy tego, czy przypadkiem nie zaczęliśmy komunikować o tych śrubkach albo nie wrzuciliśmy porównywarki pralek w miejscu, gdzie mieliśmy mówić o strategii marki. Uważajcie na to.

Czy komunikujesz regularnie?

Odpowiedzi są różne:

A. „Tak. Komunikuję, albowiem mam strategię komunikacji, znam swoje cele długofalowe, krótkofalowe, doskonale znam potrzeby odbiorcy, jego świat i idzie mi świetnie”. Super. Gratuluję. Szanuję.

B. „Tak, komunikuję. Wczoraj wrzuciłem/am przecież mem z Paulo Coelho, że święta, święta i po świętach. Jutro opublikuję jakiś ekspercki post na bloga, a w piątek będzie piąteczek, piątunio. Nie wiem w sumie, dokąd zmierzam, ale życie jest za krótkie, żeby się nad tym zastanawiać”.

C. „Nie, nie komunikuję i bardzo chciałbym/abym to zmienić”.

Jeśli planujesz przejść z punktu C do punktu B, to sobie daruj. Lepiej zostać w punkcie C. Jeśli już chcesz zmienić jakkolwiek swoją sytuację, można przejść tylko z punktu C do punktu A, a do punktu A przechodzi się odrabiając pracę domową i zastanawiając się, kto i po co tak naprawdę miałby wysłuchać tego, co masz do powiedzenia.

Czy poprzez Twoje kanały komunikacji odbiorca ma jasność tego, czym się zajmujesz?

Już kiedyś to mówiłam, powtórzę: małe firmy są małe, więc taki element strategii jak świadomość marki jest prawdopodobnie w powijakach, o ile w ogóle. Tutaj bardzo wyraźnie trzeba spróbować się przebić i dać odbiorcy wyraźnie do zrozumienia, czym się zajmujemy. Zachęcam do prostych słów i zdań, prostych przekazów, żeby tego obrazu nie zaciemniać i nie utrudniać odbiorcy percepcji – kim jesteśmy, czym się zajmujemy.

Czy masz jasną, przejrzystą ofertę?

Czy odbiorca wchodząc na Twoją stronę wie, co może od Ciebie kupić, czy wie, za co może Ci zapłacić? Brzmi może banalnie i wydawałoby się, że każdy przedsiębiorca ma ofertę na swojej stronie, ale z doświadczenia wiemy, że tak nie jest. Myślę, że warto zajrzeć i sobie to wszystko poustalać.

To tyle, jeśli chodzi o pytania z narzędziownika. Myślę, że nawet przeciętnie inteligentny człowiek zadałby sobie teraz pytanie:

„Co dalej?”

Zrozumiałabym go, też chciałabym wiedzieć.

Mam takie cztery pomysły:

  1. Jesteś genialny/a i po rozwiązaniu wszystkich ćwiczeń, wiesz dokąd zmierzasz oraz na tip-top jesteś pewny/a tego, co robić dalej. (Nie mogę tego wykluczyć, może się tak zdarzyć).
  2. Rozwiązujesz sobie ćwiczenia, odpowiadasz na pytania i idziesz z tymi najtrudniejszymi do jakiejś grupy biznesowej (myślę, że część o identyfikacji wizualnej najbardziej się nadaje do tych grup zewnętrznych) z prośbą, aby ktoś patrząc totalnie z boku, mógł ocenić spójność, kolory czy inne elementy. Ma to tę wadę, że raczej nie skonsultujemy z obcymi ludźmi wszystkiego, ale jakieś tam wycinki można próbować.
  3. Mastermind – opcja, którą ja praktykuję. Konsultujemy to w grupie znanych osób, z którymi jesteśmy blisko biznesowo i regularnie się spotykamy – wtedy te osoby mogą poświęcić nam trochę więcej czasu niż obce osoby z zewnątrz.
  4. Opcja dla zuchwałych 😉 – praca ze strategiem, ekspertem w temacie. Na pewno pójdzie szybciej, ale od razu mówię, że tę pracę, którą trzeba wykonać i tak trzeba zrobić – nikt nie zrobi jej za Was. Ekspert może coś skonsultować, może spojrzeć na pewne sprawy z innej perspektywy i na pewno to zrobi, ale odpowiedzi na te pytania i tak muszą paść. Zatem zachęcam bardzo serdecznie do tego, by zacząć od pracy samodzielnej, a potem zobaczyć, w jakim punkcie jesteśmy i jakiego rodzaju pomocy potrzebujemy.

Dziękuję za wysłuchanie dzisiejszego odcinka! Pamiętajcie, zawsze znajdziecie mnie na www.wardaszka.com, tam jest mój podcast, tam jest mój blog, tam jestem ja.