Przez wiele lat pracy w “branży” zastanawiałam się co by było gdyby. A gdyby tak więcej słuchać, niż mówić? Gdyby włączyć klienta w proces tworzenia jego marki? Gdyby bardziej przejmować się tym, czy ludzie potrzebują naszego produktu, niż czy go kupią?

Im dłużej zgłębiam temat design thinking, tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że to jest odpowiedź na moje pytania. A sama metoda ma więcej wspólnego ze strategią budowania marki i teorią marketingową, niż by się mogło wydawać.

Ale od początku. Co to jest ten design thinking?

Jest to metoda twórczego rozwiązywania problemów, która po raz pierwszy została zdefiniowana w latach 60. w Stanach Zjednoczonych. Wykorzystuje narzędzia klasycznego projektowania do szukania nowych rozwiązań lub usprawniania istniejących tak, aby były jak najlepiej dopasowane do odbiorcy. Zakłada pełne zorientowanie odbiorcę podczas całego procesu projektowania.

Znasz ten widok?

www.onenorth.com

Gdyby projektant chociaż raz pojawił się w tym parku i przyjrzał w jaki sposób naprawdę ludzie z niego korzystają, którędy chodzą, jak spędzają wolny czas – na pewno nie zaprojektowałby ścieżek w ten sposób.

To istota design thinking – człowiek jest bazą dla całego procesu. Nie chcemy zmieniać ludzi, chcemy projektować dla nich usługi i produkty, które zmienią ich życie, ale pozostaną w zgodzie z ich zwyczajami czy charakterem.

Tylko głęboka empatia i obserwacja prawdziwego środowiska pozwala na poznanie prawdziwych problemów i wyzwań, z jakimi się zmagają nasi klienci. To z kolei motywuje do szukania jak najlepszego, skrojonego na miarę rozwiązania.

Brzmi znajomo?

Oczywiście! To przecież nic innego, jak poznaj swojego klienta. Etap analizy, segmentacji, targetowania, pozycjonowania marki to właśnie ten punkt strategii, gdzie doskonale sprawdza się podejście klientocentryczne i narzędzia z etapu empatyzacji design thinking.

Słuchaj! Obserwuj! Doświadczaj! Wszystko po to, aby wejść w buty i świat klienta. Persony, mapy empatii, podróże klienta – to fantastyczne narzędzia, które wymuszają operowanie na wartościowych danych jakościowych ( kolejny punkt styku z marketingiem: najczęściej wybieraną formą rozmów są IDI, indywidualne wywiady pogłębione). Nie poznamy naszej grupy docelowej, jeśli nie przyjrzymy się uważnie jak żyje, gdzie bywa, co lubi i z czego czerpie motywację. Więcej o narzędziach możesz przeczytać tutaj.

Należy jednak pamietać, że w design thinking nie kreujemy potrzeb, chwilowych mód – interesuje nas tylko prawdziwa potrzeba. 

A w jaki sposób badamy czy produkt spełnia oczekiwania?

W marketingu mamy od tego grupy focusowe, są testy użyteczności, które mają za zadanie odpowiedzieć na pytanie: czy to ma sens. Często klient dostaje do testowania, obejrzenia produkt na zaawansowanym etapie jego powstania – zazwyczaj chodzi o niuanse typu kolor opakowania. To jest oczywiście ważne i potrzebne, ale jeśli zapytamy o produkt za późno może okazać się, że wydaliśmy masę pieniędzy i straciliśmy czas a i tak trzeba wrócić do punktu wyjścia.

Popełniaj błędy jak najwcześniej, abyś mógł osiągnąć sukces w dalszym etapie.

Tom Kelley, IDEO

Etap prototypowania w design thinking zakłada, że jak najszybciej staramy się zwizualizować naszą ideę, jak najmniejszym kosztem. Prototypy są tanie, nieidealne i nietrwałe. Ale są. Ma to tę zaletę, że szybko pozwala wyłapać co jest nie tak i dalej usprawniać.

Często mylimy prototypowanie z empatyzacją. Idziemy poznać klienta i w rozmowie, zamiast na człowieku skupiamy się na produkcie i jego funkcjach. “Co pani sądzi o produkcie x?” zamiast “Jak spędza pani wolny czas?”. W marketingu to należy do etapu badań, w design thinking pytanie o gotowy lub prawie gotowy pomysł to już etap prototypowania.

To, co ewidentnie różni marketing od design thinking to podejście do badania potencjału rynku. Marketerzy rezerwują ogromne budżety na badanie potencjału rynku, podczas gdy specjaliści od design thinkingu mówią jasno: pytanie ludzi o produkt przed jego powstaniem jest bez sensu. Można swobodnie ominąć ten punkt i zająć się prototypowaniem jak największej ilości nowych idei.

Gdzie jeszcze przyda się design thinking?

Jest nieoceniony przy projektowaniu doświadczeń klienta, programów lojalnościowych, innowacyjnych usług czy produktów. Uczłowiecza proces, pokazuje punkty styku klienta z naszą marką, ciągle przypomina, że po drugiej stronie jest żywy człowiek.

Jeśli jeszcze nie przekonałam Was do tego, że marketing może tylko zyskać na spotkaniu z design thinking – zachęcam do pobrania darmowego narzędziownika, w którym pokazuję jak można wykorzystać design thinking do budowania marki.

POBIERZ NARZĘDZIOWNIK TUTAJ

Zapraszam też do największej w Polsce grupy poświęconej design thinking na FB.  WEJDŹ DO GRUPY

Pamiętajcie, #DTlovesMARKETING 🙂

 

 

 

2 komentarze

  1. Bardzo fajny wpis. Ja pracuję z metodą Design Thinking już ponad półtora roku i uczestniczyłam w trzech projektach studenckich, które polegały właśnie na rozwiązywaniu problemów. Metoda pomogła mi w szybkim czasie generować dziesiątki pomysłów.

    Powodzenia w tworzeniu bloga, bo widzę, że dopiero zaczęłaś – masz fanpage? Z chęcią zaczęłabym śledzić nowe posty na temat brandingu i DT 🙂

    • admin Reply

      Dziękuję za miłe słowa. Będę informować na bieżąco o nowych krokach, bo dopiero wystartowałam z blogiem. A może do zobaczenia gdzieś na sali projektowej? Kto wie 🙂

Write A Comment

%d bloggers like this: