W 1997 roku zakładałam swoje pierwsze konto pocztowe w Internecie. Nie marzyłam, że kiedyś będzie można surfować bez uporczywego dźwięku logującego modemu.

Mamy 2019 rok. Pracuję i zarabiam w sieci. Tak jak ponad 2,5 miliarda ludzi na świecie korzystam z mediów społecznościowych, głównie na urządzeniach mobilnych. Jako konsument mam poczucie, że posiadam realny wpływ na otaczający mnie świat i wreszcie są dostępne narzędzia, aby go wywierać.

Zmiana sposobu komunikacji to spore wyzwanie dla marketerów. Oznacza koniec ery mentorstwa i wymusza podjęcie przez marki dialogu z odbiorcą, ponieważ funkcjonują w nowym środowisku na równych prawach. Nowoczesne firmy to czują. Lubią i rozumieją ludzi. Podzieliły się z nimi swoim światem i czerpią z tego korzyści.

A gdyby tak pójść o krok dalej?

Eksperci ze Stanford mówią o 4 elementach, które nalezy mieć na uwadze, kiedy tworzymy innowacyją markę:

Pierwszy z nich zakłada całkowite zorientowanie na człowieka (human centered orientation). Skupiamy się na jego potrzebach, dogłębnie wnikamy w motywacje, pragnienia i lęki. Słuchamy, obserwujemy, wykazujemy się najwyższą formą empatii, aby zrozumieć naszego odbiorcę. Nie neguje, ale w znaczny sposób modyfikuje podejście do grupy docelowej. Bo owszem, ustalamy do kogo chcemy mówić, ale profile (persony) tych osób są tworzone na bazie głebokiej, etnograficznej pracy. Na odkrywaniu najbardziej wartosciowych, bo zupełnie nieuświadomionych insightów. Tutaj wyraźnie widać odejście od tradycyjnego marketingu z jego kreowaniem potrzeb i pragnień. Marka ma być odpowiedzią na rzeczywiste (często nieuświadomione) potrzeby lub rozwiązywać rzeczywisty problem. Zbyt często firmy skupiają się na produktach zamiast na odbiorcach. Zorientowanie na człowieka sprawia, że unikamy tworzenia produktów bezsensownych, podyktowanych chwilową modą czy kaprysem.

Drugi element to celowe działanie – skupiamy się na odpowiedzi na pytanie „dlaczego?”, „po co” istnieje nasza marka. Kim jesteśmy, jakie wartości i korzyści dajemy klientom. Ułatwia to sformułowanie obietnicy marki (pisałam o tym TU), i własnych wartości. To z kolei przenosi się na wszystkie poziomy funkcjonowania firmy.

Eksperci z Uniwersytetu w Stanford mówią wprost: przyszłość brandingu to znacznie więcej, niż interakcja z odbiorcami. To włączenie ich w proces powstawania marki. 

Wg raportu Mobile Institute, co 5. badany konsument chce stale współpracować z marką i dzielić się z nią swoimi pomysłami na dalszy rozwój. Więszkość wskazuje tez siebie, jako najlepszego ambasadora dla marki.

Branding przyszłości, to będzie nieustanna faza beta: testowanie i pivotowanie w obrębie oferowanych produktów. Nie oznacza zmian w strategii marki i jej wartościach – tylko lepsze dopasowanie oferty do odbiorcy.

Całość domyka opowieść. Tylko prawdziwa, iskrząca historia sprawia, że marka żyje, wzbudza emocje i buduje więź z odbiorcą. Marka jest owiniętą w doświadczenie obietnicą, a storytelling narzędziem, bez którego nie jesteśmy w stanie jej spełnić. Opowiadanie i słuchanie leżą w naturze człowieka, nie można nie wykorzystać ich mocy.

Świat się zmienił. Komunikacja marketingowa również. „Odpowiedz na potrzeby klienta” to dziś za mało. Każdy, kto chce stworzyć markę innowacyjną, musi wejść głębiej i spojrzeć szerzej.

Jeśli chcesz opracować pełną strategię marki i komunikacji pod moim czujnym okiem – zapraszam na warsztaty, które startują już 9. października. Nie będzie łatwo, bo to 4 tygodnie intensywnej pracy, ale obiecuję efekty, które osiągam z moimi klientami w pracy 1:1.

Sprawdź szczegóły TUTAJ

Write A Comment

%d bloggers like this: